niedziela, 21 stycznia 2018

Kurs na gnieciuszki

Witam się z Wami cieplutko i dziś bardzo zimowo.
Śnieg sypie już od kilku godzin i biała pierzynka robi się coraz grubsza. Dziś miło popatrzeć przez okno na wszechobecną biel, świat wygląda wręcz bajkowo. Jutro rano będzie znacznie trudniej bo trzeba będzie wyjechać do pracy :) Mam nadzieję, że pługi wyjadą na czas. Na razie jednak cieszę się wolną niedzielą.
Wszystkim świętującym dziś babciom i dziadkom składam serdeczne życzenia i życzę wielu miłych chwil i szczerych wzruszeń. My będziemy świętować dopiero w środę - wnusia zaprosiła nas na występy w przedszkolu.
Na przekór zimie, na przekór bieli sypnę dziś kwiatami i kolorami.
Lubię robić kwiaty, nigdy nie kupuję gotowych. Zdarzyło mi się kilka razy wykorzystać gotowe kwiaty ale pochodziły z prezentów od Was. Cała reszta to moja, bardziej lub mniej udana twórczość.
Odkąd poznałam foamiran  kwiaty papierowe ustąpiły miejsca tym piankowym. Są delikatniejsze i subtelniejsze. Stopniowo zaprzyjaźniam się z foamiranem i udało mi się znaleźć swój własny sposób na jego wykorzystanie. Nie byłam na żadnym kursie i nie poznałam wielu tajników tej sztuki ale moje gnieciuszki wykorzystuję tylko do kartek i na tym etapie to mi wystarcza.
Zawsze mam pod ręką mały zapasik :)
Jedyny minus jest taki, że nie lubię robić rzeczy powtarzalnych, więc każdy kwiatek jest inny. Do zrobienia jakiejkolwiek kompozycji dobieram je odcieniami. Macie ochotę obejrzeć je z bliska? Zapraszam:
Spełniając prośby kilku osób przygotowałam dziś mały kursik. Główną różnicą mojej metody od tych dostępnych w sieci jest to, że powstają bez użycia żelazka i bez użycia kleju na gorąco. Pistolet z klejem jakoś ze mną nadal nie współpracuje więc sięgam po niego tylko w ostateczności. Większość kwiatów robię po prostu "w palcach" i to z każdego rodzaju foamiranu. Najbardziej lubię najcieńszy, irański. Im grubszy arkusz tym więcej wymaga wysiłku. Ale o tym przekonałam się dopiero po czasie, mam na zapasie różne arkusze które muszę teraz wykorzystać. Moja metoda jest prościutka i wcale nie odkrywcza. Główną jej zaletą jest to, że wystarczy usiąść w kąciku z kawałkiem foamiranu i nożyczkami i poćwiczyć paluszki :)
Zaczynamy od przycięcia arkusza na kwadraty - większe lub mniejsze, w zależności od tego jak duże kwiaty będziemy robić. Ja przycięłam trzy kwadraty o boku 5 cm.
Taki kwadracik składam na cztery części.
Źle mi się robi zdjęcia jedną ręką więc użyłam spinacza ale to oczywiście nie jest konieczne.
Przycinam teraz brzegi na kształt płatka.
Próbowałam wycinać kwiatki wykrojnikiem ale to czyste marnotrawstwo materiału. Przy ręcznym cięciu odpadów jest niewiele. Tych skrawków też nie wyrzucam, dalej pokażę Wam jak można je wykorzystać.
Jeśli chcę uzyskać efekt postrzępionych płatków robię dodatkowe nacięcia.
Po rozłożeniu kwiatki wyglądają tak:
Dolny jest bez nacięć, wyżej z lewej strony zrobiłam na płatkach po dwa nacięcia, na tym z prawej po cztery nacięcia - zobaczycie jaka będzie różnica w wyglądzie gotowych płatków.
Pogłębiam nacięcia między płatkami - dzięki temu ładniej się będą układać.
Czas na kolor. Użyłam tu pasteli olejnych ale barwię płatki również pastelami suchymi, tuszami, markerami a nawet farbami - każda metoda daje inne efekty.
W przykładzie użyłam dwóch odcieni koloru niebieskiego i odrobinę wiosennej zieleni.
Teraz znów składam kwiatek na cztery części i dodatkowo barwię brzegi płatków.
No i czas na gniecenie! Rolujemy i gnieciemy tak długo aż uzyskamy mniej więcej coś takiego.
Rozkładamy i rozciągamy każdy płatek u nasady nadając mu pożądany kształt.
I dla porównania wszystkie trzy, gotowe płatki.
Środeczki nacinam i przygotowuję sobie pręciki.
Pręciki składam równiutko na pół, końcówki roluję i przekładam kolejno przez nacięcia.
Odwracam prawie gotowy kwiatek i w okolicy nacięcia nakładam kroplę Magika.


Pozostawiam do wyschnięcia. Po wyschnięciu nieco przycinam wystającą część pręcików i kwiatek jest gotowy :)
Prawda, że proste? Zrobienie takiego kwiatka zajmuje niecałe 10 minut.
Czasem robię też bardziej ambitne kwiaty złożone z pojedynczych płatków - np. różyczki jak te:
Mam już trochę przygotowanych płatków i wkrótce pewnie będę musiała się przeprosić z pistoletem do kleju.
Na koniec jeszcze słówko o foamiranowych ścinkach. Nie wyrzucam ich, robię z nich np. środki do kwiatów (jak na zdjęciu 6 od góry) albo takie pseudo kokardki:
Kartkę z taką kokardką możecie obejrzeć np. tutaj.
To wszystko na dziś. Mam nadzieję, że mój kursik komuś się przyda :)
Dziękuję za odwiedziny i życzę Wam kochani spokojnej niedzieli.

środa, 17 stycznia 2018

Niesforna harmonijka

Witam Was kochani!
Opowiem Wam dziś o moim kolejnym składaczku według wzoru zaproponowanego przez Ewcię. To już trzecia forma z którą się zmierzyłam. Będę szczera (mam nadzieję Ewuniu, że się nie obrazisz) - nie spodobała mi się tak jak dwie poprzednie. Pierwsza była ciekawa i efektowna, druga fantastyczna i dająca mnóstwo możliwości. Tym razem podeszłam do tematu z dystansem. Wersja podstawowa jakoś nie bardzo mi się podobała ale obejrzałam sobie ciekawe propozycje Ewci i doszłam do wniosku, że i ja trochę powydziwiam. Zrobiłam wszystko starannie według szablonu, pozginałam i zaczęłam oklejać. Wtedy zorientowałam się, że moja harmonijka nie chce się ładnie układać, zachowuje się jak "sprężyna" i rozkłada się w odwrotną stronę. Wiem dlaczego tak się stało - na wykonanie bazy użyłam zbyt sztywnego kartonu. Przy tej grubości powinnam kanty bigować podwójną linią. Niestety było już za późno na poprawki. Szkoda mi było jednak zużytego materiału a i pomysł na kartkę już miałam więc znalazłam sposób na uratowanie składaczka. Harmonijka została ujarzmiona przy użyciu paska papieru i cienkiego sznureczka.
Nie wiem czy coś rozumiecie z tego pokrętnego opisu :) Najlepiej zobaczcie sami jak to teraz wygląda.
O dziwo, jestem zadowolona z tej kartki i cieszę się, że spróbowałam. Wbrew temu co myślałam wcześniej jest to dość kreatywna forma i być może jeszcze kiedyś spróbuję. Muszę tylko pamiętać by użyć odpowiedniego papieru.
Mam nadzieję Ewuniu, że mi zaliczysz?
Cieplutko pozdrawiam.